Z pamiętnika zielonej szkoły...
Zielona Szkoła 2023
Dzień Pierwszy
Król Morza Neptun i jego małżonka Prozerpina powitali nas na plaży by dokonać chrztu wieczorną godziną.
31 maja, dzień drugi
Po krótkiej aczkolwiek udanej nocy, wczesnym rankiem obudziła nas zumbą pani Justyna. Na szybkie tempo śniadania wpływ miała kolejka, która zawiozła nas do zachwycających ogrodów Hortulus Dobrzyca , gdzie przemiłe panie przewodniczki opowiedziały mnóstwo ciekawych informacji. Wróciliśmy na obiad wyśmienicie serwowany przez pana kucharza Jacka - dzisiaj było wieeele próśb o dokładki. Po stosownym odpoczynku, wyprawa plażą do Chłopów, gdzie policzyliśmy kutry rybackie, zaliczyliśmy molo i przybliżyliśmy sobie historię tej osady. W drodze powrotnej zakupy w dobrze nam już znanym markecie i późna, ale smaczna kolacja pod hasłem "biały".
1 czerwca, dzień trzeci
6:45; temperatura powietrza 14 °C, wiatr umiarkowany 27km/h, zachmurzenie duże. A miało być tak pięknie.
7:40- w dodatku znowu pani Justyna zmusza nas do rozciągania i wyginania ciał przy akompaniamencie muzyki z zumby. Co za los.
10:10- pogoda niezmienna, wymarsz z ośrodka. Nogi bolą.
10:45- zauważyliśmy Gigantyczny Dmuchany Park Rozrywki. I życie stało się piękne! Nogi przestały boleć. I się zaczęło -2 godziny intensywnej zabawy; skoki, przewroty, fikołki. Zjeżdżalnie i basen z kulkami. Nadmorski wietrzny klimat zmienił się w piękną pogodę ducha.
12:45- co? Już musimy stąd wychodzić ? A miało być tak pięknie.
14:00- Bogu dzięki, że Pan Jarek przywiózł catering.
15:00 - wymarsz do Gąsek, 5 km dreptania i jeszcze żeby było mało, to 190 krętych, granitowych schodów do pokonania. Ale ...było warto. Z 50-ciu metrów niesamowity widok na malownicze wybrzeże Bałtyku. Pani Kasia porobiła nam fajne fotki, mrożące krew w żyłach. Później oczywiście był czas na gofry, zapiekanki, rybkę, no i u chłopaków wyszły skłonności do hazardu, przy budkach z grami. Nogi znowu dały o sobie znać.
18:33- na szczęście podjechała ciuchcia i podrzuciła nas do ośrodka.
19:03- na miejscu przywitała nas pani Karolina z wózkiem wypełnionym kartonami z pizzą i życzeniami z okazji Dnia Dziecka. I to jest życie. Nogi przestały boleć.
A równo o 20:00 DJ odpalił sprzęt i się zaczęło. Zapewne pół Sarbinowa słyszało dźwięki „techniawki”, jakie płynęły z głośników.
22:00 - cisza nocna? A miało być tak pięknie....
Jak muzyka ucichła, śpiochy poszły do łóżek, a najbardziej wytrwali pomaszerowali z latarkami nad morze na nocne SOS.
2 czerwca, dzień czwarty
Kto z Was chciałby zostać wyrwany ze słodkiego snu piejącymi dźwiękami koguta płynącymi z głośnika, a nie z kurnika? Taką właśnie "atrakcję" zagwarantowała nam pani Justyna o godzinie 7:00. Ta forma pobudki szybko postawiła nas na nogi i biegusiem znaleźliśmy się na plaży rozciągając mięśnie w rytmie muzyki zumby. Daliśmy radę i już 20 minut później przygotowywaliśmy i konsumowaliśmy pożywne śniadanie, które dało nam siły do przeżycia kolejnego dnia pełnego atrakcji, których i dzisiaj nam nie brakowało. Działo się, oj działo . O godz. 9:00 brzegiem plaży, wymaszerowaliśmy do Mielna i po pokonaniu i kilometrowej pieszej wędrówki dotarliśmy do celu. Oczywiście jak mieleńska promenada, to musiały być gofry, lody i kawa Powrót minął nam zdecydowanie szybciej, gdyż kolejką wyruszyliśmy do naszych domków, a tam czekał na nas przepyszny obiad serwowany przez szefa kuchni - dziś ręcznie lepione pierogi - dla każdego z dokładką Po krótkim odpoczynku przyszedł czas na hipoterapię. Kontakt z tym pięknym i silnym zwierzęciem zadziałał na nas kojąco (ktoś nas w końcu nosił na rękach, a raczej na grzbiecie). Ranczo w Dolinie to iście bajkowa kraina w roślinnym otoczeniu, której żyją sobie niesamowicie zadbane gatunki zwierząt , no tego się nie spodziewaliśmy W drodze powrotnej spałaszowaliśmy półki nowo odkrytego marketu, czyli lekcja gospodarowania budżetem odrobiona, ale to jeszcze nie koniec na dziś.....obładowani zakupami wróciliśmy do domków, podśpiewując piosenkę dedykowaną naszym gospodarzom Czerwone Korale - Domki w Sarbinowie, którzy zaprosili nas na ognisko z pieczeniem kiełbasek Następnie przyszedł czas na taniec, zabawę i prysznic.
3 czerwca, dzień 5
Kołobrzeg pod tytułem ,,A róbta co chceta"








































































































